Daje duże możliwości rozwoju wszystkim przedsiębiorcom. Sprawia, że mogą sięgać po coraz większe inwestycje. Takie finansowanie umożliwia dziś rynek pozabankowy. Dla biznesu oznacza to nowe otwarcie i ciekawe perspektywy. Opowie o nich Paulina Horabik, prezes Monument Fund SA.

Na podstawie doświadczeń zdobytych w Monument Fund czy mogłaby Pani określić, jak zmienił się profil pożyczkobiorcy?

Na przestrzeni ostatnich lat na pewno widać nowe grupy przedsiębiorców, które są zainteresowane tego rodzaju finansowaniem, począwszy od tych inwestujących w nieruchomości. Pod tym względem ten rok przyniósł nam dużo sukcesów. Klienci znaleźli możliwość finansowania pozabankowego, dzięki temu stale powiększają swój portfel nieruchomości i zwiększają swoje obroty. Jest to bardzo atrakcyjne zarówno dla nich jak i dla nas. Często wracają. Bywa, że klient wraca do nas siódmy czy ósmy raz robiąc kolejną, coraz większą inwestycję. Dzieje się to na naszych oczach. Z inwestowania w małe mieszkania w Warszawie przechodzi do biurowców, bloków czy bardzo dużych inwestycji np. całych kompleksów gruntów. Są też przedsiębiorcy, którzy potrzebują środków na utrzymanie finansowej płynności. Bo to właśnie przez chwilowe zawirowania finansowe lub zatory płatnicze bardzo duża ilość firm nie jest w stanie funkcjonować prawidłowo. A przecież to naturalna droga w biznesie – realizacja projektów, kontraktów inwestycyjnych czy spłata rat wymaga optymalizacji kosztów. Może zdarzyć się, że kontrahent spóźnia się ze spłatą, albo trafia się rynkowa okazja i potrzebne jest finansowanie na już. Stały dopływ środków finansowych jest jedną z najistotniejszych rzeczy w firmie. Wystarczy spojrzeć chociażby na sektor MŚP. Potwierdzają to statystyki. Z analiz GUS wynika, że choć liczba inwestycji systematycznie wzrasta – w 2017 było ich więcej o 4,3% niż w 2016 r. – głównym motorem małych przedsiębiorstw pozostaje bieżąca konsumpcja. Chodzi o to, żeby był cash flow – dla sprawnego funkcjonowania i bezpieczeństwa firmy. Trudno jest przyjąć założenie, że kontrahenci będą płacić na sto procent w terminie. A okoliczności rynkowe w różnych branżach nie zawsze sprzyjają przedsiębiorcom. W związku z czym zawsze trzeba założyć pewien bufor bezpieczeństwa.

Od klienta przejdźmy więc do wizerunku instytucji pozabankowych. Bo to system naczyń połączonych. Partnerzy biznesowi są już chyba bardziej świadomi. Wiedzą, jakie korzyści płyną ze współpracy z Monument Fund. Czy to prawda?

Od samego początku widzieliśmy potrzebę pracy nad wzmocnieniem wizerunku firm pozabankowych. Włożyliśmy w to dużo wysiłku, zarówno na poziomie kultury pracy w Monument Fund, fachowej obsługi Klienta czy współpracy z ekspertami finansowymi. Takie działania lepiej pozycjonują ten sektor – zaczyna to być kawałek pełnoprawnego rynku finansowego, zwłaszcza w związku z regulacjami wprowadzanymi przez banki. Firmy pozabankowe zaczynają być postrzegane, jako podmioty inwestycyjne, które ten biznes wspierają. Jesteśmy partnerem w biznesie. Stoimy obok sektora bankowego; jesteśmy alternatywą dla osób potrzebujących szybkiego finansowania. Profesjonalizacja działań jaka następuje w tym sektorze to według mnie jedyny, akceptowalny kierunek rozwoju. Odnosząc się już bezpośrednio do Monument Fund – śmiało mogę powiedzieć, że nasz dynamiczny rozwój w 2018 r. i poprzednim to zdecydowanie efekt zaufania jakim obdarzyli nas Klienci i Partnerzy. Jedni i drudzy wracają i polecają nas na rynku. A to z kolei tworzy przyjazne otoczenie biznesowe wokół naszej firmy oraz branży.

Jak ocenia Pani miniony, 2018 rok z perspektywy finansowania przedsiębiorców. Co uległo zmianie? Czy pojawiły się nowe trendy?

Byliśmy świadkiem wielu wydarzeń, które miały wpływ, może nie bezpośredni ale pośredni na rozwój branży. Część banków wprowadziła nowe regulacje, przez co już od 2018 r. zaczęły się zmiany w polityce udzielania nowych kredytów. Niektóre z banków się skonsolidowały. Inne z kolei zaprzestały akcji kredytowych dla nowych klientów i skupiły się na tych, których mają już w swoim portfelu. To daje przestrzeń dla rozwoju instytucji pozabankowych w Polsce. To jedna okoliczność. Drugą są wszystkie wydarzenia, które miały miejsce na rynku kapitałowym. Z funduszy inwestycyjnych odpłynęło bardzo wielu inwestorów i ten rynek właśnie teraz szuka możliwości. Biznes polegający na finansowaniu przedsiębiorców, pod względem przepisów jest obecnie jednym z bezpieczniejszych. W Polsce rynek ten jest w większości objęty regulacjami, które mają charakter ogólnoeuropejski. Wzbudza on obecnie duże zainteresowanie – również wśród inwestorów zagranicznych. Myślę, że możemy mówić o stałym trendzie.

Klienci są po trosze naszymi ambasadorami, rzecznikami, bo świadczą na naszą korzyść, dobrze o nas mówią?

Oczywiście. Jest i tak, że pracując ze sobą, mając zaufanych Klientów i Partnerów finansowych, bardzo dużych, bo największych w Polsce pojawia się efekt kuli śnieżnej. Znajdowaliśmy się z tymi partnerami, budowaliśmy wzajemnie zaufanie. I to się rozprzestrzenia. Plusem jest też to, że udało nam się sfinansować biznesy pół miliona Klientów. Ich interesy poszły w dobrą stronę. To jest nasza wizytówka, która jest widoczna na rynku. Pokazujemy ich inwestycje, projekty, przedsięwzięcia – to już dało się zauważyć w sieci. Ale to nie wszystko. Jesteśmy dumni z naszych Klientów. Z tego, że opowiadają o swoich inwestycjach, które robimy wspólnie. Jesteśmy otwarci na zmiany; cały czas rośniemy. Od 6 lat bardzo znacznie i stabilnie, dlatego chcemy dalej iść w kierunku zrównoważonego rozwoju.

Wracając do branży finansowania przedsiębiorców. Czy biorąc pod uwagę profesjonalizację rynku i trendy stała się ona atrakcyjna dla kandydatów na rynku pracy?

Ten rok był dla nas najbardziej dynamiczny pod kątem zespołów, zatrudniania i tworzenia nowych jednostek. Był też czasem regionalizacji – realnie współpracujemy z największymi sieciami ekspertów finansowych w Polsce. Zauważyliśmy też, że okoliczności rynkowe nam sprzyjają i to, co wypracowaliśmy przez parę lat – zaufanie i kojarzenie się z firmą, która zwinnie dopasowuje się do zmian rynkowych i zapewnia zrównoważony, stały wzrost. Dzięki temu daje duże możliwości wpływu, wykazania się, bycia istotnym, bardziej istotnym niż w instytucjach bankowych, które są olbrzymim, proceduralnym kolosem. Właśnie tych możliwości wpływu, inicjowania własnych pomysłów i osiągania spektakularnych wyników jest tam znacznie mniej. W tym roku odbyliśmy bardzo dużo rozmów i zatrudniliśmy sporo pracowników. Nie tylko do sprzedaży. Również do innych działów np. ryzyka czy analiz. Czerpiemy z doświadczenia rynkowych specjalistów i managerów. Ludzie z dużych instytucji z ugruntowaną pozycją na rynku chcą przyjść do nas. Tu chcą się rozwijać i mieć realny wpływ na zmiany w organizacji. Bo w korporacjach i bankach wciąż istnieją szklane sufity.

A teraz przejdźmy może do globalnej perspektywy. Czy w Pani opinii polski rynek finansowy zaczął doganiać zagraniczny, czy wciąż czegoś nam brakuje?

Cały czas go gonimy. A nie dogoniliśmy, choćby dlatego, że tam rynek pozabankowy to znaczna część rynku finansowego, a u nas jeszcze nie aż taka duża. Natomiast idziemy w dobrą stronę. U nas w związku z kulturą kraju i przepisami wygląda to trochę inaczej. Nie możemy być tacy sami jak w Stanach czy tacy sami jak w Anglii, bo to jest po prostu niemożliwe. Natomiast widać, że na pewno są firmy i my też zaliczamy się do tej grupy, które idą w stronę biznesowej transparentności. Polska powoli dojrzewa do tej zmiany. Uważam, że to jest bardzo pozytywne. Bo jednak w naszym kraju kultura tego biznesu jest inna, nie mówiąca wprost, nie pokazująca wszystkiego od środka. A my chcemy być całkowicie transparentni, żeby każdy rozumiał jak to działa. Chcemy, aby klienci nam ufali. Dlatego postawiliśmy na szczerość i bycie ekspertem w branży. Promujemy taką postawę, pokazując procesy i ludzi którzy je tworzą. Mocno czerpiemy także z merytoryki i doświadczenia zagranicznych mentorów – doświadczonych ludzi biznesu.

A czy rynek pozabankowy jest gotowy na działania zmierzające do wzajemnego edukowania się, po to by jeszcze efektywniej wspierać biznes?

My promujemy postawę dzielenia się, dlatego pokazujemy projekty, które zrobiliśmy, case study, rozwiązania, które udało się wypracować i myślę, że to przyniesie efekt. I wierzę, że powstanie stowarzyszenie, organizacja, która będzie się nawzajem edukować i pracować nad rynkiem. Bo celem takiego działania jest przede wszystkim wspieranie klientów i biznesu oraz szukanie właśnie dla nich nowych rozwiązań.

Kończąc rozważania na temat rynku. Jakie wyzwania stoją przed branżą pozabankową w 2019 roku?

Jesteśmy u progu zmiany i ukształtowania nowego modelu współpracy z pracownikami. Trzeba się nagimnastykować, żeby stworzyć ludziom z dużymi talentami atrakcyjne miejsce pracy. I to będzie wyzwanie w najbliższym czasie. Druga rzecz – trzeba działać na tym rynku mądrze i w sposób zrównoważony. Skupić się na tym, żeby klient był zadowolony, spłacił finansowanie, a jego biznes rósł. Długofalowe podejście pozwoliło nam działać sześć lat i w ten sposób chcemy działać kolejne sześć. W ciągu tego roku kilka firm skończyło działalność, a kilka nowych się otwarło. Takie sytuacje są na porządku dziennym. I to jest wyzwanie.

Skupmy się teraz na Monument Fund. Największe sukcesy firmy w Pani odczuciu?

Pozyskanie pracowników z wysokimi kompetencjami i regionalizacja – to na pewno. Nawiązaliśmy też nowe, obiecujące relacje biznesowe z partnerami i kontrahentami. Ten rok był dla nas rokiem większych i ambitniejszych projektów z naszymi Klientami. Większych niż w roku poprzednim, bo przeszliśmy na znacznie większe finansowanie. I mieliśmy możliwość poznać biznes od tej zupełnie innej strony – bardziej złożonych i ciekawych transakcji.

Czy może Pani podać oryginalne, niebanalne przykłady takich realizacji?

Ciekawe są galerie handlowe, które na kilku etapach udało się nam sfinansować. Jeszcze na etapie budowy czy przed budową, podczas przygotowywania się do uzyskania pozwolenia. Tu już jest pełna komercjalizacja. To są transakcje na dwa, trzy, pięć i powyżej 5 milionów. I takich transakcji, nie tylko tych związanych z galeriami ale też z nieruchomościami było bardzo dużo. Stawiamy na klientów ze znacznie większymi projektami biznesowymi. Na duże, ambitne i złożone inwestycje. To inspiruje nas do działania i do tworzenia nowych rozwiązań dla biznesu.

A czy według Pani Monument Fund ma wpływ na rozwój jakiejś określonej branży?

Na pewno nieruchomości. Od condohoteli przez branżę deweloperską po budowę galerii handlowych i obracanie nieruchomościami. Tam, gdzie finansowanie potrzebne jest szybko i bez złożonych procesów. Myślę, że można uznać, iż jest to nasz core.

Co z innymi pomysłami biznesowymi? Czy firma będzie cały czas otwarta na finansowanie wszelkich projektów?

Na wszystkie, które będą miały perspektywy sukcesu. Nasi przedsiębiorcy naprawdę tworzą ciekawe koncepcje biznesowe. Będziemy się starali działać szybciej i wesprzeć wszystkich, którzy mają potencjał i szansę na sukces.

A co z konkurencją?

Konkurencja zawsze jest i będzie. Chcemy, żeby była – to nas mobilizuje do bycia o ten jeden krok do przodu.

Pozostając w temacie konkurencji. Czy działalność Monument Fund jest nadal niszowa? Czy będą pojawiać się naśladowcy, którzy już obserwują ten rynek i chcą czerpać z tego, co wypracowaliśmy?

Cały czas pojawiają się nowe firmy. W samym roku 2018 pojawiały się lub odradzały podmioty, które działały pięć lat wcześniej, zamykały się też firmy które działały dziesięć lat, trzy lata albo rok. Jest to rynek, gdzie coś się dzieje niemal cały czas. I niewątpliwie znajduje się teraz w obszarze zainteresowań.

Jakie plany na 2019 rok ma Monument Fund? Co możemy zdradzić?

Rozważamy wprowadzenie nowych produktów w tym roku. Wszystko zależy od tego w jakim stopniu będzie nam sprzyjał rynek i partnerzy. Mamy też plany, co do regionalizacji sprzedaży i zmiany modelu sprzedaży. Tak, żeby być bardziej dostępnym dla Klienta. To już od stycznia działa i będzie na pewno rozwijane dalej. Będziemy tworzyć nowe jednostki i podjednostki, które mają nam pomóc w sprawniejszej sprzedaży i w szukaniu możliwości, które pozwolą nam stworzyć nowy produkt, albo zmodyfikować obecny. A wszystko po to, żeby przedsiębiorca zyskał jeszcze więcej.

Gdyby miała Pani powiedzieć o przewadze Monument Fund, w czym tkwi siła?

W trzech filarach. Pierwszy to ludzie, drugi to model biznesowy nastawiony na wygraną obu stron – czyli win to win. Nastawiamy się na spłaty naszych klientów, do tego ich motywujemy. A trzeci to stałość. Jesteśmy 6 lat na tym rynku. Cały czas się rozwijamy i dbamy, aby wzrastać w sposób zrównoważony. Powiedziałabym, że utożsamiamy się z tymi samymi wartościami i stajemy się co roku lepsi.