O polskich realiach house flippingu oraz potrzebie znalezienia szybkiego i elastycznego finansowania inwestycji rozmawiamy z właścicielem White House – Aleksandrem Dobrowolskim.

Jest Pan inwestorem zajmującym się wynajdywaniem okazyjnych nieruchomości w Warszawie i okolicy, czyli tak zwanym house flippingiem. Jakiego rodzaju lokali Pan poszukuje? Co składa się na wybór takiego obiektu?

Głównym celem naszej działalności jest przede wszystkim wyszukiwanie mieszkań w starych kamienicach. „Najmłodsze” nieruchomości pochodzą z lat pięćdziesiątych i stanowią najniższy pułap  wiekowy obiektów, którymi jesteśmy zainteresowani. Co więcej, zakupione nieruchomości remontujemy, a następnie sprzedajemy.

Jaka jest średnia stopa zysku z tego typu działalności?

Zysk jest zależny od tego, w jaki sposób udało się zakupić daną nieruchomość. Przypuśćmy, że wydajemy na nią około 300-400 tysięcy złotych, a po wykonaniu niezbędnych czynności inwestycyjnych jesteśmy w stanie zarobić na niej pomiędzy 100, a 200 tysięcy złotych na czysto. Jest to spora rozbieżność, jednak przyjęliśmy sobie, że 100 tysięcy złotych zysku to minimum. Oprócz tego warto zaznaczyć, że cały proces wiąże się z dużym zaangażowaniem pod względem finansowym, jak i zebraniem dokumentacji oraz odpowiednich przygotowań.  

Czy tego typu działalność jest popularna w Polsce?

Myślę, że wiele firm jest zainteresowanych tego typu działalnością, jednak tych stawiających na jakość oraz przywiązujących uwagę do każdego detalu podczas modernizacji nieruchomości jest bardzo mało. Łatwo jest zrobić remont w niższym standardzie i wyposażyć takie lokum w najtańsze meble, jednak mało kto podchodzi do takiej inwestycji jako do możliwości zapewnienia odpowiednich warunków mieszkalnych na lata. My jako firma przykładamy dużą uwagę do wysokiej jakości wyposażenia,  ponieważ naszymi klientami są osoby, które poszukują dobrych mieszkań na dłużej, a nie na chwilowy wynajem.

Czy jest dobry i zły czas w ciągu roku na robienie inwestycji tego typu?

Myślę, że w przypadku warszawskich nieruchomości taki podział nie istnieje. Przez cały rok trzymamy rękę na pulsie i codziennie monitorujemy rynek ogłoszeń – jeżeli pojawia się okazja w dobrej cenie, jest ona sprzedawana w ciągu kilku dni – niezależnie od pory roku. Właśnie przez tę popularność ludzie bardzo często poszukują mieszkań przez rok, a nawet dwa lata, więc jeżeli tylko coś ciekawego pojawia się w sprzedaży, schodzi od razu, bez względu na dany czas.

 Dlaczego zaczął się Pan zajmować flippingiem? Co jest istotą tego sposobu inwestowania?

Zawsze lubiłem budowę. Rozpoczynałem swoją działalność od budowy domów jednorodzinnych, czym do chwili obecnej nadal się zajmuję – jednak już w niewielkim procencie. Kiedy uczestniczę w tego typu przedsięwzięciach, mam przeświadczenie, że pozostawiam po sobie coś istotnego. Cieszy mnie, że wraz z zespołem możemy z olbrzymiego bałaganu stworzyć przemyślane i funkcjonalne przestrzenie, w których potem żyją ludzie. Lubimy naszą pracę – a pozytywny odbiór klientów jest motywatorem naszej działalności i daje nam niesamowitą satysfakcję.

Przejdźmy do kwestii współpracy z Monument Fund. Proszę powiedzieć coś więcej o obiektach, udało się sfinansować wraz z firmą: 

Były to mieszkania oraz dom na działce z dostępem do Wisły, który został sprzedany w bardzo szybkim tempie. Z tym ostatnim wiązał się kredyt w banku, jednak podczas współpracy z firmą bez problemu nastąpiło zwolnienie z hipoteki, a bank współpracował z Monument Fund w kwestii wydania nieruchomości. Oprócz tego, udało nam się sfinansować działkę z lokalem w samym sercu Warszawy na pograniczu Woli i Śródmieścia, gdzie będzie można budować Wysoką Warszawę powyżej 50 m.

Zdecydował się Pan na skorzystanie z finansowania z Funduszu dla Przedsiębiorców Monument Fund. Dlaczego nie bank?

Zdecydowałem się na skorzystanie z Funduszu z racji tego, iż nasze realizacje są raczej krótkoterminowe, a finansowanie ich za pomocą kredytu z banku wiążącego na dłuższy okres czasu nie współgra z tym typem inwestowania. Mam świadomość, że oferta Monument Fund jest nieco droższa, jednak kwestia łatwiejszego i bardziej dostępnego finansowania oraz szybkości działania przechyla szalę wyboru na stronę Funduszu.

Czy odczuwał Pan jakieś wątpliwości co do współpracy z Monument Fund?

Z racji tego, że nie korzystałem wcześniej z tego typu finansowania, miałem kilka wątpliwości podsycanych złym stereotypem dotyczącym instytucji pozabankowych. Wszystko jednak wyjaśniliśmy podczas pierwszych rozmów z firmą i ustaleniu warunków nie zakładających przewłaszczenia nieruchomości, czyli przeniesienia prawa własności nieruchomości na wierzyciela. Było to dla mnie ważne, gdyż zatrzymanie statusu właściciela obiektu pozwala na uniknięcie wątpliwości kupujących daną nieruchomość odnośnie zwolnienia z hipoteki.

Czy ze strony konkurencji pojawiały się podobne oferty?

Tak, jednak oferowano nam formę przewłaszczenia jako zabezpieczenie, co nie wchodziło w grę. Chcę, aby nasi klienci podczas kupna danego lokum widzieli nas jako właścicieli tych nieruchomości, a nie firmę pożyczkową.

 Czy widzi Pan potencjał dla rozwoju biznesu przedsiębiorców dzięki tego typu funduszowi?

Takie rozwiązanie poleciłbym tylko odpowiedzialnym osobom, które faktycznie znają realia swojej działalności i wiedzą, że samym finansowaniem nie osiągną zamierzonych zysków. Pracownicy Monument Fund są bardzo pomocni, jednak oprócz tego trzeba włożyć wiele pracy w inne aktywności, aby faktycznie z głową zrealizować dany plan inwestycyjny.